Śnieg w kościołach, śnieg w bramach, śnieg pod kopcem Kościuszki.
Mam cień, widziałem - obejrzałem się.
Mam cień siny na śniegu.
Mam płaszcz, za duży, ciemniejszy od spodni.
Mam w płaszczu narzędzie.
Nie, nie zasłaniaj, nie zasłonisz, zostaw.
No, jeszcze trochę odkryj.
Lubię jak krwawisz, bo stare kobiety nie.
Plecy, dzwonek, dzwonki.
Dzwonki w kościołach, dzwonki w bramach, dzwonki pod kopcem Kościuszki.
Guzik z orzełkiem. Trener sekcji strzeleckiej stwierdził,
że nie mogę reprezentować.
Wziąłem duży rozmach i ściąłem jednocześnie - chłopca, śnieg, powietrze,
swój kręgosłup, łodygę.
Śnieg pada, śnieg pada.
Maszeruję przez sen.
Mnożę się.
Marcin świetlicki










Pozdro
--
Formez vos bataillons.
Marchons! Marchons!
Qu'un sang impur
Abreuve nos sillons
--
Gliddy glub gloopy nibby nabby noopy la la la - lo lo
sabba sibbi sabba nooby aba naba lee lee - lo lo
tooby ooby wala nooby aba naba
early morning singing song!
--
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...
Wymyślcie jakieś nowe perwersje seksualne! Ja już nie mogę.
Napis na murze w czasie zamieszek w Paryżu w maju 1968 roku
--
W życiu należy znaleźć własną ścieżkę,
a nie podróżować drogą publiczną.
--
W życiu należy znaleźć własną ścieżkę,
a nie podróżować drogą publiczną.
Previous Page12345...Next Page